wtorek, 17 kwietnia 2012

17 kwietnia 2012

    Moje popieprzone życie, heh, kocham je. Z dnia na dzień wszystko się zmienia.. Jak w kalejdoskopie.
    Zacznę może od opisania Lubeki, która była zajebista. ;) Przypomnę, że jechałam z Darią, Karoliną, Paulą (która dołączyła dzień przed wyjazdem) i Patrykiem. To wszystkie osoby z mojej szkoły. Uczestniczyło też kilka studentek z Poznania, Pan Bogusław (miły starszy pan, germanista, ma też ogromną, szeroką wiedzę z różnych dziedzin), Pani Róża (miała ona wykład, ponieważ jako dziecko przytrafiło jej się, że trafiła do sierocińca, a później została adoptowana, ale o wszystkim dowiedziała się dopiero mając 20 lat, ta pani też potrafiła szalenie ciekawie opowiadać), Pan Hubert (historyk, mówi trochę po niemiecku, ale za nim nie przepadam, bo się wymądrza :p), Pan Adam oczywiście (nasz nauczyciel niemieckiego) no i kierowca (cholernie zboczony i nie potrafi jeździć, ale no cóż..). Razem 14 osób. Wyjazd był świetny. Zaczęliśmy od zwiedzania, jak ja to mówię "głównej" Lubeki, byliśmy obejrzeć piękny, gotycki kościół (lubię architekturę gotyku), później Szpital, w którym kiedyś było coś w stylu Domu Spokojnej Starości, ale dość nietypowego, bo, owszem, pokoi było ponad 200, ale za to każdy miał wymiary ok. 1,5m na 2,5m.. W każdym razie ciekawe miejsce i podobno mieszkającym tam było dobrze. Odwiedziliśmy też słynne Muzeum Marcepana, gdzie wykonane z niego było dosłownie wszystko, można było spodziewać się każdego, nawet najbardziej wymyślnego kształtu .. Zwierzątka, owoce, warzywka, figurki, kwiatki i wiele wiele innych.. Miłą niespodzianką był też tort z moim imieniem. :) Następnie mieliśmy około godziny wolnej.. Szkoda, że tak mało, bo z dziewczynami zaczęłyśmy biegać po sklepach, a jak wiadomo.. na to nigdy więcej czasu nie zaszkodzi. :) Po 15 wyruszyliśmy do Travemunde, gdzie znajduje się Ostsee Akademie, oraz miejsce naszego noclegu. Tam też pokazałam moim znajomym, którzy wcześniej nigdy nie byli na konferencjach wszystkie pomieszczenia, bo znam je już na wylot. Bardzo im się spodobało. Byliśmy na większości wykładów, ale też z kilku zerwaliśmy się, aby pójść nad morze, na plażę, czy też zakupy. Było mega. ;) Oczywiście wieczory też były ciekaaawe, ale hm, żeby wiedzieć, co dzieje się tam o tej porze.. trzeba po prostu tam być.
    Pogodziłam się z Patrykiem, a on mi wybaczył, mimo wszystko. Cieszę się bardzo. ;*





wtorek, 10 kwietnia 2012

10 kwietnia 2012

    Wreszcie piszę. Jakoś nie miałam ostatnio weny, ale Kuba mnie zmusił. Będzie z siebie podwójnie dumny, bo nie dość, że przez niego piszę, to jeszcze go wspomniałam. Hehe.
    W zasadzie nie wiem, o czym mam pisać. Nie układa mi się, jeśli o uczucia chodzi. Patryk wiecznie stroi fochy, mówiąc, że to ja je mam.. Śmieszne. Każdy mu to mówi, ale on nie słucha, jest zbyt dziecinny. W ogóle nic do niego nie dociera. Chcę z nim zerwać, w sumie chyba nawet jutro to zrobię. Do tej pory się na to nie zdobyłam, bo nie miałabym spokoju w czasie wolnym od szkoły, moje kumpele też. Nie tylko mnie zamęcza, heh. Ale one za to mają być jego szpiegami, donosić mu na mnie itd. Hahaha.. Mamy z tego polew.
    Dziś "lany poniedziałek".. Fajny dzień. Byłam caaała mokra.. Że też mi i moim kumpelom zachciało się wyjść na miasto.. :p To też Karolina wrzuciła mnie do fontanny, później ja ją. Przybiegła dwójka chłopców, z butelkami oczywiście.. jeden z nich brutalnie potraktował nią mój biust haha. A na koniec, kiedy już prawie sucha wracałam do domu.. kolejne miłe zaskoczenie.. mój słodki sąsiad (Bartek) przywitał mnie butelką wody.
Ciekawy dzień, naprawdę.
    Niedługo jadę z dziewczynami (Karoliną i Darią) do Lubeki <3 (20-22.04) i będzie zaaajebiście. ;] Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze. Kocham to miejsce. A ten wyjazd zapowiada się naprawdę ciekawie. Trzy wariatki. Oj się będzie działo. ;D
Kończę, jak mnie Kuba zmusi, to może napiszę jakoś niedługo.. się okaże. ;]