Totalnie nie ma co robić.
Godzinę temu [a może już dwie..nieważne] wróciłam od babci. Dzieciaki Honoraty, jak zawsze, dały mi nieźle w kość.. Najbardziej ucierpiały włosy, norma. Cóż i tak wątpię, żebym kiedykolwiek je obcięła. Są dla mnie zbyt, nie wiedzieć czemu, ważne. Wczoraj zmieniłam chwilowo ich kolor. Miały być czarne, a wyszły.. hmm granatowo-niebieskie. Nie są złe, wyglądają ciekawie, aczkolwiek za kilka dni po kolorze nie będzie już śladu. Nie wiem co mogłabym jeszcze napisać, więc może zmienię temat.
Nienawidzę mojego życia. Nic się nie dzieje, brak kontaktu ze znajomymi... tegoroczne święta bardzo mi się dłużą, chociaż one nie były najgorsze. Dostałam to, co chciałam i już się tym nacieszyłam, a teraz siedzę i zastanawiam się co robić.. jak zabić tę cholerną nudę. Poszłabym na spacer, ale oczywiście rodzice nie pozwalają .."Nie widzisz, że jest już ciemno? A jak coś ci się stanie? Nie ma mowy!" Kocham to.. Przecież nie mam pięciu lat. Nie lubię takich tekstów, strasznie mnie denerwują. No, bo kto lubi, gdy mu się czegoś zabrania? Chciałabym być teraz gdzieś indziej, gdzieś daleko, żeby nikt nie mógł mi niczego zabronić lub kazać. Wiem, wiem. Nierealne. Zatem pozostają mi tylko beztroskie marzenia, które nie mają szans na spełnienie. Szkoda, bo niektórych bardzo pragnę..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz