niedziela, 23 stycznia 2011

23 stycznia 2011

    Od czego tu zacząć .. Pisałam, że wczorajszy wieczór będzie z pewnością cudny i miałam rację. Sztuka świetna. Nie była to komedia, ale w niektórych momentach nie można było się nie śmiać, a po chwili łzy stawały w oczach.. piękne.
    Byłam tam, rzecz jasna, z Piotrkiem. To również dodało plusów wyjazdowi. Pisałam już jak na mnie wpływa jego obecność, a więc i teraz nie mogło być inaczej. Ciągle się uśmiechałam. W Mac'u w towarzystwie jeszcze dwóch kumpli trochę się brechtaliśmy itd.
    A później wyszliśmy na dwór, tak, żeby odetchnąć od ich obecności. A przynajmniej tak to tutaj ujmę. Mogłabym opisać, co się działo itd., ale nie chcę. Zostawię to tylko dla siebie. W każdym razie baardzo mi się podobało.. Ja chcę jeszcze raz !



piątek, 21 stycznia 2011

21 stycznia 2011

    Znów dawno nic nie pisałam.. Przepraszam. To z braku czasu albo weny. Ostatnio mimo smutku, zaczynam podnosić się z porażek. Zmieniłam się, ale żyję dość normalnie. Nawet humor miewam lepszy. Chwilami, owszem, jest mi smutno, ale niedługo po tym znów na mojej twarzy da się dostrzec uśmiech. To głównie za sprawą Piotrka. Ogromnie podnosi mnie na duchu. Już sama nie wiem, jak mu dziękować.
    Co się działo przez te ostatnie dni? Hmm.. w sumie nie przypomina mi się nic szczególnego. Piotrek był u mnie w zeszłą niedzielę. Muszę przyznać, że dawno się tyle nie śmiałam i tak dobrze  nie bawiłam.
    W tygodniu jak zwykle szkoła.. Trochę nauki z domieszką dobrego humoru i wygłupów. Dziś był taki "dziki" dzień, ale może lepiej będzie, jak o tym nie napiszę. To nie byłoby fair w stosunku do Klaudii (mojej najlepszej przyjaciółki).
    Jutrzejszy dzień, a raczej wieczór zapowiada się cudnie. Jadę w moje ukochane miejsce (teatr) w świetnym towarzystwie. Wkrótce zdam relację. Nie mogę się już doczekać.. ; ]



środa, 12 stycznia 2011

12 stycznia 2011

    Nie miałam w ostatnim czasie wolnej chwili, by coś napisać. Weny też nie miałam. Nic się nie układa, choć to w zasadzie nie jest nowość. Mam doła, a tym razem nie jest on wcale taki niewielki.
    Jestem sama i mam tu na myśli także samotna. Znajomych robi się coraz mniej i mniej. Szybko znikają.. A ja, cóż, zmieniam się. Może to dlatego, że tyle rozmyślam.. Stałam się taka inna, taka zimna i przepełniona emocjami zarazem. Ciągle zastanawiam się, co robię źle, co tak bardzo irytuje wszystkich wokół, dlaczego tak jest.. i.. i po prostu tego nie wiem.
    Czy byłoby lepiej, gdybym przestała się wyróżniać? Możliwe, ale niedoczekanie. Nigdy nie będę już "taka zwyczajna". Zawsze będę tą, która jest "inna", a może nawet "nienormalna". Ludzie, którzy mnie otaczają nie wiedzą, co dzieje się w moim wnętrzu. Poza tym nikogo specjalnie to nie obchodzi. Nawet się nie dziwię. Nie warto. Zmieniam się, pisałam już o tym. Stałam się, nie wiem.. dojrzalsza, a może po prostu stałam się pesymistyczną realistką ? Nie wiem. Muszę nad tym pomyśleć. Jeśli będę już pewna, to napiszę o tym, a na dziś już kończę.



środa, 5 stycznia 2011

5 stycznia 2011

    Przepraszam, że przez ostatnie dni nie pisałam. Doskwierał mi brak czasu i snu. Może zacznę opowiadać od sylwestra. Ostatni dzień 2010 roku był okropnie nudny, przez co dość smutny i melancholijny. Byłam w domu, ale to szczegół, bo zazwyczaj nigdzie w ten dzień wyjść nie mogę.. Zostały mi tylko do wyboru: sylwerster z dwójką lub z polsatem albo mp3, net i muzyka. Oczywistym wyborem była opcja numer dwa. Jedyne, na co czekałam to fajerwerki.. uwielbiam je. W ten dzień, a zasadniczo noc, zdążyłam się jeszcze pokłócić z Sebą.. To totalnie przesądziło o złej ocenie tego dnia.
    Nowy Rok. Byłam nadal smutna po kłótni, ale wizyta u Wery poprawiła mi trochę humor. Kocham to maleństwo. Ona mnie chyba też. Spędziłam z nią prawie pół dnia, więc później nie byłam w aż tak złym nastroju. Wieczorem nareszcie odezwał się Seba, przeprosił mnie i w ogóle wszystko wróciło do normy.
   Kilka następnych dni, aż do dzisiejszego, były do siebie podobne. Zaczęła się szkoła - powrót do rzeczywistości. Wystawianie ocen semestralnych itd. Na mnie to wrażenia nie robi, ale moja przyjaciółka mogłaby wziąć się w końcu w garść i zacząć uczyć..
    Jutro mam urodziny..