sobota, 24 listopada 2012

24 listopada 2012

    Tak, spóźniłam się po raz kolejny, ale za to dziś 'paluszki same biegają mi po klawiaturze'. ;)
    Nie wiem od czego zacząć, może od zeszłego piątku, kiedy to spędzałam noc u Karoliny. Oczywiście nie sposób było się nudzić. Zwłaszcza, kiedy dołączył do nas Kołek i zaczęło się eksperymentowanie, czyli tworzenie "Soku z Gumijagód". Niezupełnie taki był, jakiego bym się spodziewała, ale zadziałał, jeśli mogę to tak nazwać.^^
    W tygodniu nic się szczególnego nie działo. Raczej. No chyba, że fakt, iż Muszek upodobał sobie we mnie fotel.. Wiem, brzmi i wygląda to śmiesznie, bo kiedy siedzi mi na kolanach to zasłania i obezwładnia moją osóbkę prawie całkowicie. Haha. ;)
    A wczoraj.. Umówiłam się z Darią, Patrycją, Adim i Muszkiem na Pokera Na Ciastka. Było meeega wesoło, a kiedy po grze poszliśmy wszyscy razem na spacer, było już tylko weselej. Ale znaczny wpływ miała na to zawartość wypchanego po brzegi plecaka Patt.Wieczór był świetny i chętnie go powtórzę (może z mniejszą dawką %), bo poranek już taki cudowny to nie był.. Hah, ale ważne, że było świetnie i chyba wszystkim się podobało.
    Buziaki ^^





niedziela, 28 października 2012

28 października 2012

    Oj, coś ostatnio nie jestem punktualna, jeśli o tworzenie notek chodzi.. Przepraszam najmocniej.
    W tym czasie, kiedy powinien powstać wpis byłam akurat w Lubece (19-21.10 z Karoliną, Anią, Paulą, Pauliną i Zuzą), więc siłą rzeczy nie miałam możliwości. I zapewne byłby on o wiele krótszy - bez wspomnień stamtąd. Wyjechaliśmy z Objezierza w piątek około godz. 12. Po jakichś sześciu godzinach jazdy (zadziwiająco krótko, bo zazwyczaj było to o dwie więcej) dojechaliśmy na miejsce i zdążyliśmy jeszcze na kolację. Czekał nas jeszcze wykład, monotonny, ale niezbyt długi. Wieczór, kiedy miałyśmy już wolną rękę, był za to o wiele ciekawszy. ;) Z dziewczynami, tj.: Karolina, Paula i Ania, zrobiłyśmy sobie małą imprezkę w naszym apartamencie (piękny był!). Następnego ranka na lekkim kacu nie chciało się mi i Karolinie iść na śniadanie i wykład, więc dotarłyśmy dopiero na przerwę kawową. ;p Ogólnie przez większość dnia raczej rzadko odwiedzałyśmy konferencyjną, ale miałyśmy też swoje wykłady, a wieczorem znów małe Party. Tym razem postanowiłyśmy jednak ruszyć na miasto. Było baardzo ciekawie, chociaż niewiele ludzi na ulicach. Strasznie dużo śmiechu. ;) Na koniec wyjazdu  musiałyśmy jeszcze dać wywiad naszemu kierowcy, tworzącemu materiał o Lubece. Ale całość oceniam baaardzo pozytywnie. Pojadę tam znowu, na pewno. ;)
    A co poza Lubeką mam opisać ? Hm.. Zawiodłam się na pewnej osobie, której z imienia nie wymieniałam tutaj nigdy i nie będę tego robić. Dodam tylko, że z Przyjaciela spadł do miana Skurwiela.
    Kończę na dziś.





poniedziałek, 8 października 2012

8 października 2012

    Wybaczcie mały poślizg z napisaniem notki.. Nie mam ostatnio czasu usiąść i zebrać na spokojnie myśli. Od rana szkoła, po południu ledwo zdążę zrobić i zjeść obiad, ogarnąć siebie i lekcje, i zazwyczaj muszę już dokądś pędzić..
    Najczęściej wspólnie z Karoliną urozmaicamy sobie jakoś czas..  Zatem chodzimy na spacery, siadamy w domu przy herbatce i rozmawiamy.. Wszystko, aby zabić nudę ;) A dodatkowo dobre towarzystwo poprawia humor, co jest świetnym pomysłem na jesienną chandrę. Muszę jednak dodać, że na tyle wczesne 'stadium' tej pory roku momentami zachwyca mnie swoimi barwami. Uwielbiam spacerować objezierskim parkiem, pośród spadających, kolorowych liści i delikatnie przebiających się między gałęziami, słonecznych promieni.. Widok wręcz nierealistyczny.. odrobinę niesamowity.. Piękny.
    Dość już o pogodzie ;) Teraz może czas na uczucia.. Od jakiegoś czasu staram się rozwijać pewną znajomość.. Bardzo chciałabym, żeby się to udało.. Nie mam jakichś zaskakujących wieści i nie chcę wdawać się w szczegóły.. Niech to na razie pozostanie owiane delikatną mgiełką tajemnicy.
    Brakuje mi dziś weny, więc już kończę.
    Napiszę niebawem..





wtorek, 18 września 2012

18 września 2012

    Najwyższa pora coś napisać, prawda ? Otóż, nie mam za bardzo o czym, dlatego robię to dopiero teraz..
    Mam ostatnio sporo (a nawet za dużo) czasu na rozmyślanie, gdyż jestem chora i siedzę w domu.. Nic ciekawego się nie wydarzyło.
    Jakieś półtora tygodnia temu kupiłam sobie slacka (http://slackline.pl/?-b-nauka-slaczenia-b-,10) no i często po szkole z Karoliną wychodziłam poslaczyć ;). Niestety jeden (i to pierwszy!) taki wypad skończył się dla niej dość poważną kontuzją. Złamała sobie rękę źle spadając. Mimo wszystko ja nie zamierzałam zrezygnować z tego sportu i nadal go praktykuję, a Karolina lubi mi towarzyszyć i obserwować (tak myślę ;p), no bo z gipsem nie ma szans utrzymać równowagi (chociaż próbowała ^^). Dzielna jest ;*. A mi slack coraz bardziej wchodzi w krew. Wiecie, to taki rodzaj zdrowego uzależnienia, pasji (ortopeda pewnie kłóciłby się o moje stawy kolanowe i skokowe, ale oj tam ;] ).. Niestety w regularnych, czyli praktycznie codziennych treningach, od soboty przeszkodziła mi choroba i nie ruszam się z domu. Cholernie wkurzające jest widzieć za oknem słońce i mieć świadomość, że nie mogę wyjść...
    Nie mam ostatnio humoru.. złapał mnie jakiś dołek... I nikt nie potrafi z niego wyciągnąć..





niedziela, 2 września 2012

2 września 2012

    No cóż.. Wakacje dobiegają końca.. Jak wiadomo wszystko, co dobre zdecydowanie za szybko się kończy. Ich ostatnie dni poniekąd nie były dla mnie wymarzone, ale trzeba żyć dalej.
    Jak wiadomo czytelnikom (wystarczy rzucić okiem na kilka wcześniejszych postów) nie odnoszę jakichś sukcesów, jeśli chodzi o związki. Tak samo rozpadł się i ten.. Ale nie zamierzam wdawać się w szczegóły, bo to dość prywatne. Po prostu nie wyszło..znowu.
    Zmienia się natomiast nastawienie moich przyjaciół do mnie. Wspominałam o tym ostatnio. Kiedy byłam z Remikiem nie bardzo chcieli się z nami spotykać, jakoś nie mieli czasu itp... Ale teraz, co mnie zdziwiło ( bo się już przyzwyczaiłam ) nawet sami próbują to odbudować. Cieszy mnie ten fakt. Sama również postanowiłam odświeżyć pewną znajomość, ale na razie nie zdradzę o kogo chodzi (poza tym ta postać jeszcze na moim blogu nie wystąpiła). Może się kiedyś dowiecie.
    Już jutro rozpoczęcie roku... Dobija mnie myśl o wczesnym wstawaniu , ale w sumie stęskniłam się trochę za tą moją malowniczą, odrobinę jak z obrazka, szkołą i rzecz jasna, znajomymi. Niektórych w wakacje widywałam często, innych wcale, więc uważam, że to będzie fajne spotkanie po wakacjach.
    Na zakończenie taki mały apel do zmartwionych moim rozstaniem znajomych: Ja naprawdę nie jestem załamana i dam sobie radę, a wasze dopytywanie tylko mnie drażni, więc przestańcie. ;)

Miłego rozpoczęcia, a z większością.. Do zobaczenia ;*





niedziela, 12 sierpnia 2012

12 sierpnia 2012

    Myślę, że już najwyższy czas, aby dodać notkę, więc siemka. ;)
    Strasznie szybko leci mi teraz ten czas. Spędzam go prawie bezustannie z Remikiem. No cóż, układa nam się coraz lepiej. Mamy mało czasu dla innych znajomych, ale oni wydają się tym wcale nie przejmować, więc dlaczego my byśmy mieli ?
    Na początku sierpnia, niestety nie pojechaliśmy na Woodstock, ale za to przetańczyliśmy całą noc na ślubie brata Remika - Szymona. Zabawa była świetna, a zespół, kiedy dowiedział się, że nie jesteśmy na festiwalu, bo jesteśmy tam, od razu nazwał nas "Woodstokiem" i tak pozostało do końca. Odrobinę męczący był fakt, że przy co drugim utworze zachęcano nas do wyjścia na parkiet, ale i tak uważałam to za bardzo sympatyczne. Cudownie bawiłam się do rana w ramionach mojego Mruczydełka. <3
    Dziś piszę dość krótko, bo chcę popatrzeć jeszcze na 'deszcz meteorytów' i muszę wstać o 6 rano. Wyjeżdżam nad morze z Remikiem i rodzicami na kilka dni. Zapowiadają się udane wakacje. Już nie mogę się doczekać. ^^

    Kocham Cię Skarbie ! <3





czwartek, 26 lipca 2012

26 lipca 2012

    Cudowne wakacje trwają nadal.
    Chodzę z mamą do pracy, no i gdyby nie wynagrodzenie, to pewnie uznałabym pracę raczej za minus. Zwłaszcza, że muszę wstawać około godz. 5.. To dość męczące, ale da się znieść. Przecież nie robię w niej nic, co wymagałoby jakoś nadmiernie dużo wysiłku, ale oczy i tak kleją się z niewyspania. A teraz mam dwa dni wolne, chociaż znów w piątek trudna rozłąka z moim ciepłym łóżkiem o świcie..
    Każdą wolną od pracy lub też innych obowiązków chwilę spędzam z Remikiem! Jeżeli to tylko możliwe itd. to nie rozstajemy się na krok. Myślę, że jest on równie, co ja, zadowolony tym faktem. Uwielbiam, kiedy jest obok.. kiedy mnie przytula, kiedy całuje - zupełnie tak, jak kiedyś.. jak spotkaliśmy się pierwszy raz. Ta remikowa "dziedzina" to temat, o którym mogłabym pisać godzinami. Z każdym dniem dowiadujemy się o sobie czegoś, co wskazuje na to, jak bardzo jesteśmy podobni, że nasze myślenie, gesty, słowa są prawie identyczne. Uwielbiam z nim przebywać, czuję się wtedy kochana, potrzebna, doceniona.. spełniona. To naprawdę cudowne uczucie.. Polecam je!
    Jeżeli chodzi o kontakty ze znajomymi, to w sumie nie mam ostatnio zbyt wiele czasu. Wolimy spędzać go z Remikiem sam na sam. Może byłoby inaczej, gdyby Oni jednak częściej o nas pamiętali..no cóż.. Ach, w tej kwestii panuje teraz dziwna atmosfera, ale mam nadzieję, że będzie okeeej.
    Jakoś w połowie sierpnia z Remikiem zamierzamy jechać w góry z moimi rodzicami, ale z pewnością będę jeszcze miała okazję zgłębić ten temat, a teraz kończę i pozdrawiam czytelników. ;)





wtorek, 10 lipca 2012

10 lipca 2012

    Wakacje zaczęły się wręcz bajecznie. W piątek po zakończeniu roku musiałam uczcić % moje wyniki, a więc spotkałam się ze znajomymi. Naprawdę miło się zaczęło. Od tego czasu spotykamy się praktycznie codziennie. W domu jestem bardzo rzadko. Wychodzę około 15, wracam o 22. I wciąż się gdzieś włóczymy bez celu, chodzimy po slacku (chodziliśmy, bo Dawid go zgubił niestety), idziemy popływać, bądź też wskoczyć do wody w ubraniach, a czasami w coś pograć, jak np. w siatkę itp. Zawsze jest coś do roboty, więc się nie nudzimy za bardzo, a wypoczynek w większości jest aktywny.
    Jest jeszcze jeden ważny aspekt, który czyni te wakacje zajebistymi. Mam na myśli to, że po tych wszystkich "przejściach", zaczęłam się spotykać z Remikiem i tym razem zdecydowanie nie, jako zwykli znajomi, gdyż od zawsze 'lgniemy' do siebie. Magnetyzm aż unosi się w powietrzu, a znajomi, kiedy jesteśmy też z nimi hm.. "rzygają tęczą", jak to mówią - widząć czułości. Oboje jesteśmy ludźmi, którzy mają gdzieś zdania i opinie innych, więc zwyczajnie się z tego śmiejemy i oczywiście 'robimy im na złość', a co! Wahałam się trochę, czy być z Nim, bo nie chciałam się z nikim wiązać, ale w końcu uległam temu jego urokowi ^^. A mimo pewnych spięć i nieporozumień polubili go nawet moi rodzice. Mama dała mi też jakiś cień nadziei, że pozwoli mi jechać na Woodstock.. Bardzo bym chciała.. A zwłaszcza z Nim, bo to po prostu będzie niezapomniana przygoda w zajebistym towarzystwie.
    Miałam też ostatnio sesję zdjęciową z fotografem-amatorem z flog.pl, która bardzo mi się podobała (można zobaczyć ją na moim profilu na facebook'u). Mam już też kolejną propozycję.
    Wakacje zaczęły się wręcz bajecznie...







środa, 27 czerwca 2012

27 czerwca 2012

    Mam małe spóźnienie, co do notki, wiem.. Dlatego dziś nadrabiam. ;)
    Co u mnie ? Sporo się ostatnio dzieje, muszę przyznać. Często spotykam się ze znajomymi, a jeszcze częściej z Dawidem, bo zwyczajnie poprawia mi humor jego towarzystwo. Nigdy też nie jest nudno. Zawsze znajdujemy jakieś zajęcie. Na każde nasze spotkanie zabiera aparat (tak, to temu tak szybko ostatnio przybywa mi zdjęć na facebooku) i robi mi ich mnóstwo.. Nie może też nie powstać fotka, na której jesteśmy oboje. ;) W ostatnią niedzielę spędziłam z nim sporo czasu, potrzebowałam odpoczynku i odcięcia się od otaczających mnie na co dzień ludzi, udało się. Z Dawidem da się odetchnąć i mogę mu się zwierzyć z czegokolwiek, co leży mi na sercu. Powstała też wtedy ciekawa sesja. A później dołączyły do nas Daria i Karolina. Wieczór okazał się równie przyjemny w większym, niż dwuosobowym, gronie. Widziałam się z nim też we wtorek, ale wtedy krótko niestety, bo Dziunia wyznaczyła mnie do delegacji z kwiatami na jakiejś tam uroczystości.. Mimo wszystko narysował mi na przedramieniu ślicznego kociaka. ;)
    Poza takim "ruchem" w moim życiu dużo działo się też ostatnio w szkole, gdzie jak zawsze jestem wszędzie potrzebna.. Spotkało mnie natomiast z tego tytułu zajebiście miłe zaskoczenie. Pani od angielskiego namówiła mnie, żebym "startowała" po świadectwo z paskiem.. i udało się ! ;D Tak, zacieszałam bardzo. Jutro mamy klasowe ognisko. Trudno uwierzyć, że już koniec roku szkolnego.. przecież dopiero co się zaczął.. ;)
    Prawie bym zapomniała.. Maja żaliła mi się, że o niej nie piszę.. No więc pozdrawiam Was Maju, Paulo, Aniu, Natalio, Moniko i wgl wszystkie gimnazjalistki. ;)





poniedziałek, 4 czerwca 2012

4 czerwca 2012

    Myślę, że najwyższy czas coś napisać, zwłaszcza, że mam o czym. ;)
    Zacznę może od tego, że przez grę w siatkę, o której pisałam w poprzedniej notce, znów nawiązałam kontakt z Remikiem. Od czasu do czasu idziemy gdzieś z dziewczynami pospacerować, często mega spontanicznie. Podczas jednego ze spontanów poznałam też jego kumpla - Dawida i wyszedł całkiem ciekawy, chociaż wg mnie, zbyt krótki wieczór. Nie tylko ja czułam niedosyt, więc postanowiliśmy zrobić powtórkę.
    Zaplanowaliśmy ją na sobotę, ale niestety "Kołek" (Dawid) nie mógł przyjść. Szkoda, ale co zrobić.. Remik stwierdził, że ma dwóch kumpli, którzy z pewnością chętnie spędzą ten sobotni wieczór z nami i na pewno nie będzie nudno. Spotkałyśmy się z Remikiem około 17. Przyszedł po mnie, a później zmierzaliśmy w stronę domu Karoliny, gdzie była wraz z Darią. Umówiliśmy się na małe "świętowanie" weekendu %, więc po drodze wskoczyliśmy do sklepu. Kiedy dołączyły do nas dziewczyny postanowiliśmy iść na spacer, a około 19 spotkaliśmy się z jego kumplami i tak minął nam ciekawie wieczór. Nie chcę zdradzać jego szczegółów, bo nie wiem, czy dziewczyny nie były by złe, ale muszę przyznać, że nudno nie było ani odrobinę. Dobra zabawa, w zajebistym towarzystwie.
    A teraz może tak dla odmiany...Kiedy gramy w siatkę? ;D





poniedziałek, 28 maja 2012

27 maja 2012

    Witam. Mam nadzieję, że podoba się czytelnikom taka częstotliwość wpisów. Dziś piszę głównie dlatego, że pewna znajoma, kumpela, stwierdziła, iż lubi czytać te moje bzdury (nie ujęła tego w ten sposób :p). Kompletnie nie mam pomysłu na dzisiejsze tematy. Dopadła mnie teraz jakaś melancholia. Cóż..
    W tygodniu, a dokładniej we wtorek byłam w Berlinie. Maliński w poniedziałek po południu zadzwonił do mojej matki i ją namówił, żebym jechała. Do Frankfurtu jechaliśmy autem. Straszny był upał.. A stamtąd pociągiem do niemieckiej stolicy. Lubię to miasto, chociaż bardzo dużo się tam dzieje. Głównym celem był wykład Pastora Brauera, ale jeszcze przed nim zdążyliśmy pospacerować po okolicy i wypić kawę. Po występie Brauera, którego tematem były Oborniki i okolice, podczas II wojny światowej, mieliśmy trochę czasu na rozmowy i wspólne fotografie z innymi, niemieckimi i francuskimi gośćmi konferencji. Później wyruszyliśmy na Berlin.. Był już późny wieczór, około godziny 22/23. Stąd pomysł na nazwanie tego "Berlin in der Nacht - Berlin Nocą". Poszliśmy na pizzę, a później biegiem na dworzec, ale okazało się, że byliśmy minutę za późno.. Zatem mając godzinę do następnego postanowiliśmy zrobić sobie spacer. Wybraliśmy się na Alexander Platz i jeździliśmy metrem. Niby nic ciekawego, ale było fajnie. Wróciłam do domu około 5 nad ranem i spałam do prawie 13 po południu.. Jednak uważam, że warto było.
    W czwartek i piątek w szkole nic się szczególnego nie działo. W piątek około 18 poszłam z dziewczynami na "dwójkę", bo miałyśmy ze znajomymi pograć w siatkę. Rozegraliśmy kilka meczy i tak zleciały.. 4 godziny.. Cholernie bolą mnie ręce i mam wiele siniaków, opuchnięć, ale oj tam. ;] Wiem, że żyję..
    Jutro szkoła, więc uciekam..





wtorek, 15 maja 2012

15 maja 2012

    Od czego by tu zacząć.. Nie mam dziś humoru, więc notka pewnie nie będzie zbyt optymistyczna, musicie mi to wybaczyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz mój blog cieszy się zainteresowaniem. Jest taka zależność - jak mi się nie układa, to ono rośnie, heh. Takie moje małe spostrzeżenie.
    Na początku może napiszę, co u mnie. Znów się trochę zmieniło, ale tym razem to moja decyzja - nikt mnie nie skłonił do podjęcia jej. Rozstałam się z Patrykiem, bo nie do końca wiem, co do niego czuję Wydaje mi się, że nie można tego nazwać miłością, więc po co ranić jego i unieszczęśliwiać siebie.. Tak więc, wyszło, jak wyszło, ale żyjemy w zgodzie, rozmawiamy, co wcześniej po rozstaniach się nie zdarzało. Stwierdziłam, że nie mam zamiaru udawać, że on nie istnieje. On chyba też tak uważa. Teraz zapewne nurtuje Was pytanie, czy kogoś mam.. NIE MAM. Nie zerwałam z nim dla kogoś (mimo iż wcześniej tak bywało). Zrobiłam to dla siebie, żeby znaleźć szczęście. I jemu też pozwolić go szukać. Mam tylko nadzieję, że trochę wydorośleje w końcu.
    Nie wiem, o czym jeszcze pisać. W szkole wszystko ok. Wczoraj miałam wywiadówkę, której nie miałam powodu, by się bać, ale moja "kochana mamusia" i tak musiała znaleźć szczegół, żeby mnie za coś zjechać. Mega miło. W zasadzie po sprzeczce z nią miałam wszystkiego dość. Nieważne ile bym się starała, jej oczekiwaniom i tak nie dorównam.
    Skończyła mi się wena, chyba pójdę na spacer.. Może poprawi mi on nastrój..





wtorek, 1 maja 2012

1 maja 2012

    Piszę z nudów.. heh.. Wiem, że pewnie jeszcze nie zdążyliście zatęsknić.(I tak nikt za mną nie tęskni!) Ale tak, teraz mam pewność, że ktoś w ogóle czyta mojego bloga. Statystyki mnie zszokowały.. W samym kwietniu 693 osoby.. WTF?! Szok, ale dobra, może zmienię temat.
    Rodzice zmusili mnie do wyjazdu do domu, na Połajewko. Jestem tu od wczoraj. Samotność doskwiera, a z nimi ostatnio ciągle się kłócę. O co, to tam nieważne. W zasadzie o każdą drobnostkę robią mi jazdy.. Fajnie.. Ale przebywam z nimi, zwłaszcza z matką, jak najmniej czasu i to pomaga. Aktualnie siedzę sama w domu, piszę na gadu i słucham SlipKnot'a. Za oknem nie ma nic ciekawego.. Widzę z niego podwórze, które wczoraj sprzątałam w tym słońcu... Myślałam, że się zapalę.. ale dałam radę.
    O, odwiedził mnie dziś kumpel z klasy, z gimnazjum, Kuba. Trochę sobie pospacerowaliśmy, powygłupialiśmy się, jak zawsze itd. Rozwalił mnie tekstem, że jak jechał, to z daleka patrzy na łąkę i myśli "o koniki!", podjeżdża bliżej.."o kurwa, to krowy". Hahaha xd Zabije mnie, bo miałam tego nie ujawniać.
    Nie wiem, o czym jeszcze pisać.. Włączyło mi się " 'Til We Die".. i myślę o Patryku, bo za nim tęsknię. Ostatnio się widzieliśmy w niedzielę.. Nie lubię go nie widzieć. Poza tym wiem, że jest teraz smutny, a ja bardzo chciałabym go pocieszyć.. a nie mogę ;/ Kurwa. Na szczęście jutro wracam do Obornik i z przyjemnością spędzę z nim cały dzień!
Kocham Cię.. MÓJ Wariacie ! <3



PS  Sorry, że dodaję foty z VampireFreaks, ale coś mam nie tak z ich wstawianiem...

wtorek, 17 kwietnia 2012

17 kwietnia 2012

    Moje popieprzone życie, heh, kocham je. Z dnia na dzień wszystko się zmienia.. Jak w kalejdoskopie.
    Zacznę może od opisania Lubeki, która była zajebista. ;) Przypomnę, że jechałam z Darią, Karoliną, Paulą (która dołączyła dzień przed wyjazdem) i Patrykiem. To wszystkie osoby z mojej szkoły. Uczestniczyło też kilka studentek z Poznania, Pan Bogusław (miły starszy pan, germanista, ma też ogromną, szeroką wiedzę z różnych dziedzin), Pani Róża (miała ona wykład, ponieważ jako dziecko przytrafiło jej się, że trafiła do sierocińca, a później została adoptowana, ale o wszystkim dowiedziała się dopiero mając 20 lat, ta pani też potrafiła szalenie ciekawie opowiadać), Pan Hubert (historyk, mówi trochę po niemiecku, ale za nim nie przepadam, bo się wymądrza :p), Pan Adam oczywiście (nasz nauczyciel niemieckiego) no i kierowca (cholernie zboczony i nie potrafi jeździć, ale no cóż..). Razem 14 osób. Wyjazd był świetny. Zaczęliśmy od zwiedzania, jak ja to mówię "głównej" Lubeki, byliśmy obejrzeć piękny, gotycki kościół (lubię architekturę gotyku), później Szpital, w którym kiedyś było coś w stylu Domu Spokojnej Starości, ale dość nietypowego, bo, owszem, pokoi było ponad 200, ale za to każdy miał wymiary ok. 1,5m na 2,5m.. W każdym razie ciekawe miejsce i podobno mieszkającym tam było dobrze. Odwiedziliśmy też słynne Muzeum Marcepana, gdzie wykonane z niego było dosłownie wszystko, można było spodziewać się każdego, nawet najbardziej wymyślnego kształtu .. Zwierzątka, owoce, warzywka, figurki, kwiatki i wiele wiele innych.. Miłą niespodzianką był też tort z moim imieniem. :) Następnie mieliśmy około godziny wolnej.. Szkoda, że tak mało, bo z dziewczynami zaczęłyśmy biegać po sklepach, a jak wiadomo.. na to nigdy więcej czasu nie zaszkodzi. :) Po 15 wyruszyliśmy do Travemunde, gdzie znajduje się Ostsee Akademie, oraz miejsce naszego noclegu. Tam też pokazałam moim znajomym, którzy wcześniej nigdy nie byli na konferencjach wszystkie pomieszczenia, bo znam je już na wylot. Bardzo im się spodobało. Byliśmy na większości wykładów, ale też z kilku zerwaliśmy się, aby pójść nad morze, na plażę, czy też zakupy. Było mega. ;) Oczywiście wieczory też były ciekaaawe, ale hm, żeby wiedzieć, co dzieje się tam o tej porze.. trzeba po prostu tam być.
    Pogodziłam się z Patrykiem, a on mi wybaczył, mimo wszystko. Cieszę się bardzo. ;*





wtorek, 10 kwietnia 2012

10 kwietnia 2012

    Wreszcie piszę. Jakoś nie miałam ostatnio weny, ale Kuba mnie zmusił. Będzie z siebie podwójnie dumny, bo nie dość, że przez niego piszę, to jeszcze go wspomniałam. Hehe.
    W zasadzie nie wiem, o czym mam pisać. Nie układa mi się, jeśli o uczucia chodzi. Patryk wiecznie stroi fochy, mówiąc, że to ja je mam.. Śmieszne. Każdy mu to mówi, ale on nie słucha, jest zbyt dziecinny. W ogóle nic do niego nie dociera. Chcę z nim zerwać, w sumie chyba nawet jutro to zrobię. Do tej pory się na to nie zdobyłam, bo nie miałabym spokoju w czasie wolnym od szkoły, moje kumpele też. Nie tylko mnie zamęcza, heh. Ale one za to mają być jego szpiegami, donosić mu na mnie itd. Hahaha.. Mamy z tego polew.
    Dziś "lany poniedziałek".. Fajny dzień. Byłam caaała mokra.. Że też mi i moim kumpelom zachciało się wyjść na miasto.. :p To też Karolina wrzuciła mnie do fontanny, później ja ją. Przybiegła dwójka chłopców, z butelkami oczywiście.. jeden z nich brutalnie potraktował nią mój biust haha. A na koniec, kiedy już prawie sucha wracałam do domu.. kolejne miłe zaskoczenie.. mój słodki sąsiad (Bartek) przywitał mnie butelką wody.
Ciekawy dzień, naprawdę.
    Niedługo jadę z dziewczynami (Karoliną i Darią) do Lubeki <3 (20-22.04) i będzie zaaajebiście. ;] Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze. Kocham to miejsce. A ten wyjazd zapowiada się naprawdę ciekawie. Trzy wariatki. Oj się będzie działo. ;D
Kończę, jak mnie Kuba zmusi, to może napiszę jakoś niedługo.. się okaże. ;]





środa, 22 lutego 2012

22 lutego 2012

    Pierwszy wpis w tym roku, a znów dałam na siebie poczekać. Nie miałam weny do pisania. Jeżeli chodzi o poprzednią notkę, to w zasadzie się wszystko ułożyło i to w ten sam wieczór, ale trochę, a nawet sporo, później. Pogodzili się i wgl. Szkoda tylko, że mnie nikt za to nie przeprosił, ani się nie zainteresował (mam na myśli rodziców), jak się czuję i wgl. Makijażem zakryłam ślady po łzach i luuz.. W sumie nie mam urazy, życie.
    Byłam znów w Niemczech <3. Tym razem mogłam też do Lubeki wziąć Patryka. Bosko było. Temat wykładów nudny, jak zawsze.. ale jeżeli chodzi o czas spędzony ze znajomymi i moim Zboczeńcem.. pierwszorzędnie. Wieczory były najlepsze, ale tu zamilknę. Co się dzieje w Lubece..zostaje w Lubece. ;] 
     Co się jeszcze ciekawego wydarzyło ? Całe ferie, prawie każdego dnia, ze znajomymi. I to jest fajne. A to herbatka z dziewczynami kiiiilka razy, a to filmy u Patryka z Darią i Przemkiem, weesoły wieczór z Wariatami z klasy %%%, basen kilka razy... Walentynki, mimo, że w tym roku miałam ochotę rzygać tymi wszystkimi serduszkami, miłością.. były udane. Spędziłam je oczywiście z Patrykiem. Najpierw kolacja, później basen. No a z misiem, pachnącym Jego prefumami, śpię do dziś. Nie jest źle.
     Ogólnie to Zboczeniec drażni mnie ostatnio okropnie, ale w końcu i tak Go kocham, więc jakoś to znoszę. ; p
    Nie mam już pomysłu, co pisać, więc na dziś kończę. Mam nadzieję napisać wkrótce..