czwartek, 30 grudnia 2010

30 grudnia 2010

   Przedostatni dzień roku, a ja spędziłam go w pustym domu na kanapie lub przed kominkiem. Nie chciało mi się jechać z mamą do lekarza, a później do babci. W dalszej części nudnego dnia żałowałam tej decyzji.
   Humor mi się nie poprawił. Nadal płaczę z byle powodu i denerwują mnie błahostki.. Dziś szczególnie zirtował mnie tata, który jadąc po mamę miał zabrać mnie, ale oczywiście tego nie zrobił, pewnie nawet o tym nie pomyślał, no bo po co.. A po przyjeździe miał pretensje, że "nie mam brać laptopa, bo na pewno siedziałam w Internecie cały dzień". Brednie. To mu oczywiście wypersfadowałam. Nie wiem, o czym jeszcze pisać. Ostatni dzień roku może być nieco ciekawszy niż kilka poprzednich, ale czy na pewno ?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz