Obiecałam, że napiszę, więc słowa dotrzymuję. Nie wiem tylko od czego zacząć. Może od szkoły. Mam coraz większy stres przed egzaminami. Dodatkowo nauczyciele, że się tak wyrażę, dostają na głowę.. Powinni wymagać przez całe 3 lata, a nie w ostatnim tygodniu im się przypomniało.. No dobrze, dość już złego o szkole. Pozytywne aspekty wynikają głównie z tego, że wszystkich rozpiera energia. Nie wiem, czy to przez tę wiosnę, czy przez co.. Nie ma dnia bez jakichś akcji, a lekcja polskiego w 95% składa się ze śmiechu. Nawet "ciocia Ania" (moja wychowawczyni, wtajemniczeni wiedzą o co chodzi z "ciocią") nie może się powstrzymać i próbuje kryć się za kartkami itp.
Teraz może mała zmiana tematu i wzmianka o innych dziedzinach życia. Miłość ? Z nią u mnie jak najlepiej. Z Sebumisiem się układa i wgl. Dodatkowo pogodziłam się tak na dobre z Kacprem (przez co powróciła moja szkolna ksywa - Kacperek. Zabawnie to słyszeć. ; p) Co by tu jeszcze.. ? Zbliża się wyjazd do teatru.. Kocham teatr. <3
Chcę mieć już te testy za sobą..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz