Standardowo nie wiem od czego zacząć.. Oceny już wystawione. Trochę załamałam się tymi zaniżonymi z kilku przedmiotów, ale cóż, trzeba żyć dalej. Czasami próbuję być zbyt perfekcyjna i to mnie dobija, aczkolwiek wiem, że ludzi idealnych nie ma, a to pociesza. Otuchy dodaje mi również obecność przyjaciół (prawdziwych !) i Dawida. Zakończenie zbliża się wielkimi krokami. Jak znam siebie, to się na nim popłaczę.. Nie mogę uwierzyć, że to już ostatnie 3 dni nauki w tej szkole.. i jestem rozdarta, bo z jednej strony cieszę się z tego, a z drugiej będę jednak tęsknić.. Cieszy mnie uwolnienie się od niektóych osób, nauczycieli lubi innych pracowników szkoły, ale to nie zmienia faktu, że tęsknota pozostanie.. Heh.. i tak będę ich odwiedzać.
Do tego ta wyprowadzka.. Chyba pobędę w wakacje jeszcze trochę tu. No i przecież będę dawać Dawidowi korki z niemca, Michael też się na nie wkręcił.. co tam, damy radę.
Bardzo mi się wydaje, że te wakacje różnić się będą od każdych poprzednich. Szkoła średnia.. nowa szkoła. To jedna z największych obaw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz