poniedziałek, 25 lipca 2011

25 lipca 2011

    Na końcu poprzedniej notki postawiłam, właściwie samej sobie pytanie, czy te zmiany, to zmiany na lepsze, teraz już chyba bez większych wątpliwości mogę stwierdzić, że tak. Moje życie się zmienia, ja się zmieniam, nawet mocno, aczkolwiek to nic złego. Zmienił się mój pogląd na świat i to dość drastycznie, ale wolę siebie taką inną. Już nie szukam powodu do radości, tylko cieszę się z każdego dnia.
    Nowi znajomi to główni "sprawcy" przemiany. Chcą zrobić ze mnie dresa (stąd ksywa Truskawkowo Metalowy Dres). Nie wiem, czy im się to uda, chociaż niczego z góry nie zakładam, bo muszę przyznać, że słuchając z Patrykiem rapu, no .. ta muzyka też jakoś tam na mnie działa. Podoba mi się. Nie ograniam siebie sama chwilami.
     Chyba skończyła mi się na dziś wena, napiszę niebawem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz