Rodzice zmusili mnie do wyjazdu do domu, na Połajewko. Jestem tu od wczoraj. Samotność doskwiera, a z nimi ostatnio ciągle się kłócę. O co, to tam nieważne. W zasadzie o każdą drobnostkę robią mi jazdy.. Fajnie.. Ale przebywam z nimi, zwłaszcza z matką, jak najmniej czasu i to pomaga. Aktualnie siedzę sama w domu, piszę na gadu i słucham SlipKnot'a. Za oknem nie ma nic ciekawego.. Widzę z niego podwórze, które wczoraj sprzątałam w tym słońcu... Myślałam, że się zapalę.. ale dałam radę.
O, odwiedził mnie dziś kumpel z klasy, z gimnazjum, Kuba. Trochę sobie pospacerowaliśmy, powygłupialiśmy się, jak zawsze itd. Rozwalił mnie tekstem, że jak jechał, to z daleka patrzy na łąkę i myśli "o koniki!", podjeżdża bliżej.."o kurwa, to krowy". Hahaha xd Zabije mnie, bo miałam tego nie ujawniać.
Nie wiem, o czym jeszcze pisać.. Włączyło mi się " 'Til We Die".. i myślę o Patryku, bo za nim tęsknię. Ostatnio się widzieliśmy w niedzielę.. Nie lubię go nie widzieć. Poza tym wiem, że jest teraz smutny, a ja bardzo chciałabym go pocieszyć.. a nie mogę ;/ Kurwa. Na szczęście jutro wracam do Obornik i z przyjemnością spędzę z nim cały dzień!
Kocham Cię.. MÓJ Wariacie ! <3
PS Sorry, że dodaję foty z VampireFreaks, ale coś mam nie tak z ich wstawianiem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz